|
czwartek, 25 stycznia 2007
środa, 24 stycznia 2007
Czy antykoncepcja to patologia?
23:20:46 Aż 95% spośród ankietowanych przez OBOP Polaków deklaruje się, jako wierzący katolicy. Można z tego faktu wysunąć wniosek, że większość z nas zgadza się z prawami obowiązującymii katolika – jednak czy na pewno? Fakt: Kościół zabrania jakiejkolwiek antykoncepcji. 69,5% par według OBOP-u stosuje metody antykoncepcyjne, mimo że deklarują, że są katolikami. Wyznawcy Kościoła rzymskokatolickiego zawsze znajdują się o krok od przepaści. Przez całe wieki dorastali w przekonaniu, że jakakolwiek aktywność seksualna wykraczająca poza granice wytyczone przez Kościół jest zła. Przed 919 milionami żyjących katolików stoi alternatywa: pozostać w „zagrodzie” duszpasterza i przestrzegać surowych zasad regulujących życie seksualne, czy opuścić ją i narazić się na wieczne potępienie? W myśl tradycyjnej doktryny katolickiej, jedynym celem stosunku płciowego jest prokreacja. Seks dla przyjemności, nawet w małżeństwie, to grzech przeciw Bogu. Grzechem jest antykoncepcja i oczywiście aborcja. Nawet gdy współczesne dokumenty watykańskie wspominają o „świętości” pożycia małżeńskiego, odnieść można wrażenie, że owa świętość polega na ograniczeniu pożycia seksualnego do pewnych bezpiecznych okresów i aprobowanych przez Kościół okoliczności. Założenie, w myśl którego akt płciowy musi zawsze dopuszczać możliwość poczęcia, dawało Kościołowi ogromną władzę nad życiem pobożnego katolickiego małżeństwa. Pary, które chcą wydawać na świat potomstwo w określonych odstępach czasu, muszą współżyć ze sobą wyłącznie w „bezpiecznym” okresie cyklu miesiączkowego kobiety, kiedy zapłodnienie jest prawie niemożliwe (...). Zwiększona wilgotność pochwy i skok temperatury poprzedzający owulację sygnalizują kobiecie, że powinna powstrzymać się od uprawiania seksu. Jednak mniej tradycyjni oponenci tej metody wykazują, że cała ta procedura nie tyle zmniejsza obawy, co je zwiększa, wywołując niepokój wokół całej sfery seksu.
Wiadomości zaczerpnięte z referatu Katarzyny Dudek (Akademia Pedagogiki Specjalnej).
niedziela, 21 stycznia 2007
Cztery generacje tabletek antykoncepcyjnych
23:30:25 Są cztery generacje tabletek antykoncepcyjnych. W niemal wszystkich generacjach stosuje się ten sam rodzaj estrogenu (ethynyloestradiol). Przynależność generacyjna zależy od rodzaju zastosowanego progestagenu. Pierwsza najstarsza generacja, to tabletki, które są (raczej były, nie stosuje się już ich) kombinacją estrogenu i progesteronu (progestagen - chlormadinon) w wysokich stężeniach. Wycofane z użycia z powodu wielu działań niepożądanych. Druga generacja: (progestagen - octan norethisteronu lub lewonorgestrel). Preparaty te stymulują dwa rodzaje receptorów odpowiadających za pracę hormonów. Mogą one wywołać niewielka androgenizację (pojawnienie się cech męskich) obniżenie tembru głosu, hirsutyzm /typ męskiego owłosienia/. Trzecia generacja: progestagen - gestoden lub norgestimat. Jest to grupa preparatów wybiórczo pobudzających receptory androgenowe. U niewielkiej grupy kobiet (4%) stwierdzono androgenizację. Czwarta generacja (progestagen - dienogest) to najnowocześniejsza grupa preparatów, pobudzają one jedynie receptory progestagenowe. Działają one antyandrogennie (zapobiegają pojawieniu się cech męskich). Więcej na www.antykoncepcja.pl
czwartek, 18 stycznia 2007
Jednofazowe, dwufazowe, trójfazowe
23:12:50 Obecne sprzedaje się trzy typy tabletek antykoncepcyjnych: jednofazowe, dwufazowe i trójfazowe. Zadaniem pigułki jednofazowej jest utrzymywanie stężenia estrogenów na tym samym poziomie przez miesiąc. Pigułka dwufazowa powoduje zwiększenie stężenia progesteronu pod koniec miesiąca. Pigułka trójfazowa imituje naturalne działanie hormonów poprzez wydzielanie różnych dawek w różne dni miesiąca. Obecnie najrzadziej stosowane są tabletki dwufazowe, ponieważ w licznych doniesieniach naukowych zwrócono uwagę na fakt, iż u kobiet z zaburzeniami hormonalnymi, zamiast utrudniać, ułatwiały zajście w ciążę(!). W momencie wprowadzenia na rynek tabletki trójfazowej myślano, że będzie ona bezkonkurencyjna, okazało się jednak, że jest grupa kobiet, która źle toleruje tę grupę preparatów z powodu tzw. przewagi estrogenowej; jej skutkiem są np. migrenowe bóle głowy, ostrzejszy przebieg zespołu napięcia przedmiesiaczkowego. Więcej na www.antykoncepcja.pl
wtorek, 16 stycznia 2007
Gra wstępna
23:20:47 Czy możemy się obejść bez gry wstępnej? Można czasem usłyszeć opinie, że gra wstępna to wymysł kobiet. Oczywiście jest to nieprawda, …. ale faktem jest, że mężczyzna o wiele szybciej, aniżeli kobieta osiąga stan podniecenia seksualnego, odpowiedni do odbycia stosunku. Jak wykorzystać ten fakt, aby polepszyć jakość życia seksualnego? Gra wstępna odracza w czasie stan spełnienia, a czym dłuższa tym większy apetyt. Kolejne błędne przekonanie, które dość często zmniejsza radość ars amandi; zbyt długa gra wstępna prowadzi do takiego podniecenia, że gdy dojdzie do stosunku, o wiele szybciej nastapi spełnienie. To nieprawda! Ale jeżeli już wystąpi zbyt silne podniecenie, należy pozwolić sobie na krótka przerwę w stymulacji, co w konsekwencji wpłynie na obniżenie pobudzenia. Jakie rady kobiet dotyczące gry wstępnej prezentowane są w prasie kobiecej: Bądź aktywna – kobieta w grze wstępnej powinna pełnić także role czynną, a nie tylko być „odbiorczynią” zmysłowych doznań. Patrz na niego – Nie tylko ciało kobiety, ale również spojrzenie jest dla mężczyzny podniecające (!) Permanentnie poszukuje recept, na urozmaicenie gry wstępnej.
niedziela, 14 stycznia 2007
Transwestytyzm o typie podwójnej roli, a transwestytyzm fetyszystyczny
22:48:59 Wyróżniamy dwa podstawowe rodzaje transwestytyzmu. Pierwszy transwestytyzm o typie podwójnej roli ma na celu uzyskanie zadowolenia z chwilowego doświadczenia bycia osobą płci przeciwnej, bez pragnienia trwałej zmiany płci. Przebieranie odbywa się bez satysfakcji seksualnej. Transwestytyzm o typie podwójnej roli nie należy do dewiacji seksualnych. Powodem zachowań jest osiągnięcie spełnienia emocjonalnego, psychicznego. W tym przypadku odgrywanie roli płci przeciwnej pozwala odnaleźć się wewnętrznie, osiągnąć wewnętrzny spokój. Transwestytyzm taki nie jest powiązany z aspektem erotycznym. Przebieranie się w odzież płci przeciwnej ma na celu osiągnięcie przyjemności z chwilowego odczuwania przynależności do tej właśnie płci przeciwnej, jednak bez chęci bardziej trwałej zmiany płci i bez pragnienia operacyjnego potwierdzenia tej zmiany. Drugi rodzaj to fetyszyzm transwestytyczny, czyli dewiacja seksualna w zakresie obiektu, jedna z postaci fetyszyzmu, polegająca na uzyskiwaniu podniecenia seksualnego wyłącznie z noszenia ubiorów płci przeciwnej, imitowania jej zachowań. Występuje tu silne pragnienie zdjęcia przebrania, gdy opada wzbudzenie seksualne, w tym przypadku przebieranie się jest ukierunkowane bezpośrednio na sferę seksualną. Ubiór i odgrywanie roli płci przeciwnej staje się wówczas podstawowym źródłem satysfakcji seksualnej. Po orgazmie, będącym najczęściej wynikiem masturbacji osoba wraca do swojego biologicznego wcielenia. Znane są przypadki, w których przebieranie jest warunkiem koniecznym do osiągnięcia orgazmu (Kudła, 2006). Jaki typ zaburzeń dotyka Patricka?
czwartek, 11 stycznia 2007
Droga redakcjo
23:15:26 Mam na imię Anna i mam 22 lata. Odkąd pamiętam jestem nieszczęśliwa. Tak „nieszczęśliwa”, ponieważ czuję się kobietą. Los mi spłatał figla i urodziłam się w ciele mężczyzny. Czuje, że nie jest to moje ciało, jest mi ono obce. Nie znoszę swojego odbicia w lustrze. Nie mogę już patrzeć na swoje duże dłonie i na to „coś” miedzy nogami. Chciałabym wyglądać jak kobieta! Czytałam, że takich osób jak ja jest więcej i że można „zmienić ciało” tak, aby wyglądało na kobiece. Co muszę zrobić, aby pójść na taką operację i pozbyć się „zbędnych” części mojego ciała? Anna
Droga Anno, trudno mi jednoznacznie odpowiedzieć, na jaki typ zaburzenia u Ciebie występuje. Do tego potrzebna jest specjalistyczna diagnoza psychologiczno-seksuologiczna. Najprawdopodobniej cierpisz na zaburzenie identyfikacji płciowej określane mianem transseksualizm. Polega ono na nieakceptowaniu swojej płci biologicznej i pragnieniu jej zmiany. Osoba dotkniętą transseksualizmem pragnie pełnić w społeczeństwie rolę płci odmiennej. Czuje ona, że jest kobietą uwięzioną w ciele mężczyzny lub mężczyzną uwięzionym w ciele kobiety. Ważnym elementem diagnozy tego zaburzenia jest niezachwiana chęć zmiany płci. Leczenie transseksualizmu polega doprowadzeniu ciała pacjenta za pomocą interwencji chirurgicznych i terapii hormonalnej do postaci zbieżnej z preferowana płcią. Zanim pacjent zostanie zakwalifikowany do operacyjnej zmiany płci, musi przejść wieloetapową diagnozę psychologiczno-psychiatryczno-seksuologiczną, która wykluczy inne niż transseksualizm zaburzenia dające podobny obraz kliniczny. Radziłabym Ci zgłosić się do najbliższej poradni seksuologicznej w celu rozpoznania na jaki typ zaburzenia cierpisz.
wtorek, 09 stycznia 2007
Śniadanie na Plutonie
23:46:18 Tydzień mija mi pod hasłem nadrabiamy zaległości. Po pierwsze kino! Zobaczyłem już Śniadanie na Plutonie Neila Jordana, ze świetną kreacją Cilliana Murphyego. Za którą dostał nominacje do Złotego Globu. Lata 70-te początek epoki rock and rolla i rewolucji seksualnej. W katolickim miasteczku w południowej Irlandii przychodzi na świat chłopak Patrick. Od najmłodszych lat wprawia w konsternację swoich bliskich i konserwatywne otoczenie malując się, przebierając się w damskie ubrania ... W filmie nie jest jednoznacznie powiedziane, czy jest on transwestytą czy transseksualistą. Jaka jest różnica pomiędzy tymi określeniami? c. d. n.
piątek, 05 stycznia 2007
Kłamstwa w łóżku
16:48:14 Czy partner powinien wiedzieć wszystko, no prawie wszystko o nas samych? Istnieje jakieś nierealne przekonanie, że pełna wiedza o naszym partnerze uwolni nas od wszelakich wątpliwości i nasz związek stanie się pełniejszy, lepszy. Zachowanie pewnych informacji dla siebie nie podkopie związku, oczywiście „pewne” informacje to nie … kluczowe informacje. Na przykład wyobraźmy sobie sytuację, w której kobieta omawiania z partnerem swoja seksualną przeszłość, nie skąpiąc szczegółów. W imię zasady: musi wiedzieć wszystko o mnie. Taki mężczyzna zacznie się porównywać do poprzednich partnerów i ... napięcia gotowe. Uważam, że owszem wiedza o sobie jest ważna, ale w pewnych granicach. Partner to nie spowiednik! Kolejna sytuacja kobieta udaje orgazm, ale kierując się zasadą: dla dobra związku, powinnam to przemilczeć, może jakoś się poprawi i nie mówi o tym. Po dłuższym okresie wybucha, i mówi: nie mam pełnej satysfakcji podczas seksu z Tobą. Parter poczuje się o wiele bardziej dotknięty, niż w przypadku, kiedy rozmowy o satysfakcji odbywają się bez skrępowania, czesto i szczerze. Uważam, że powinniśmy mówić o oczekiwaniach związanych z seksem. Pozwala nam to tak dostosować repertuar zachowań seksualnych, tak aby obojgu parterom dostarczały satysfakcji. Czy o zdradzie należy poinformować partnera? Zależy. Oczywiście jeżeli mamy taki układ, że jest wzajemne przyzwolenie na poszukiwanie kontaktów seksualnych poza związkiem; to informacja o parterze/partnerach nie jest kluczowa. Jednak dla większości związków zdrada jest złamaniem normy relacji. Zdrada to ciężkie kłamstwo. Mówienie o niej partnerce/partnerowi to w pewnych sensie zrzucenie poczucia winy, obarczenie prawdą. Czy mówić? To sprawa bardzo indywidualna. Innym dość powszechnym rodzajem "ubarwiania" prawdy jest uwodzenie. Ingracjacja jest grą pozorów, zatem do pewnego stopnia udajemy kogoś kim nie jesteśmy (oszukujemy). Jest przyzwolenie dla tych niewinnych kłamstw. Ale wyobraźmy sobie sytuacje, gdy mężczyzna przez pewien okres udaje, że chodzi mu tylko o przyjaźń, a w ogóle nie myśli o kobiecie jako potencjalnym partnerze seksualnym. A po pewnym czasie daje sygnały, że oczekuje czegoś więcej – to ewidentne kłamstwo.
poniedziałek, 01 stycznia 2007
Sex Machines Museum
19:54:22 Sex Machines Museum w Pradze jest jedynym na świecie miejscem gdzie została przedstawiona historia seksualnych gadżetów. Na 600m2 zaprezentowano 200 eksponatów. Można tam znaleźć całą kolekcję autostymulatorów od antyku aż po współczesność, prześledzić historie filmów erotycznych, zobaczyć kolekcję erotycznych ubrań. Tylko po co? Wydaje mi się, że dotąd ukrywanej historii seksualnych gadżetów należy się odpowiednie (zasłużone?) miejsce. Prezentowane w muzeum aparatury do autostymulacji są często „cudami techniki”, niesłusznie spychanymi na margines „myśli technologicznej”. Wyobraźnia twórców była/jest nieograniczona! Polecam zwiedzić, aby się przekonać, że … już starożytni. |